Amsterdam w weekend

5/09/2017 J. Szajba 10 Comments



Dobra. Nie oszukujmy się. Zwiedzenie tego miasta w weekend graniczy z cudem. W sumie zwiedzanie jakiegokolwiek dużego miasta w dwa dni to nie lada wyzwanie. Zostańmy zatem przy tym, że kiedyś tu wrócisz (na pewno wrócisz;)) i poznasz więcej miejsc bez turystycznej presji. A tymczasem, jeśli wybierasz się do holenderskiego miasta grzechu, zanotuj sobie kilka istotnych punktów na mapie.


O tym jak się poruszać po mieście pisałam tutaj i właściwie tutaj. Zatem tę kwestię mamy za sobą. Przejdźmy do konkretów. Przyjeżdżasz do Amsterdamu i lądujesz na przepięknej drugiej co do wielkości w Holandii stacji kolejowej (po Utrechcie).

photo credit: http://www.vvv.nl/

Co dalej? Wszystko zależy od tego, jakiego typu turystą jesteś. Czy interesują Cię ciekawe miejsca w tym mieście, coś gdzie możesz poczuć klimat amsterdamskiego życia. Czy jesteś typowym turystą lubującym się w zabytkach i muzeach. Jeśli jesteś tym drugim typem, to trafiłeś do całkiem adekwatnego do Twoich upodobań miasta. Trzy najważniejsze muzea to: Rijksmuseum (Muzeum Państwowe), Muzeum Van GoghaStedelijk Museum (Muzeum Miejskie). W pierwszym są klasyki sztuki, takie jak "Straż Nocna", w drugim wiadomo, a trzeci to sztuka współczesna. Naturalnie w grę wchodzi jeszcze Dom Anny Frank. Poza tym na terenie Amsterdamu znajduje się jeszcze co najmniej kilkadziesiąt innych muzeów, do których najlepszą opcją wstępu jest Karta Muzealna.

Musemkaart – Karta Muzealna, daje Ci możliwość wstępu do 400 muzeów na terenie całej Holandii. Dzięki niej wejdziesz za darmo lub ze zniżką. Karta ta kosztuje € 59.90 dla dorosłych (19 lat i starsi) i € 32,45 dla młodzieży od 13-18 lat. Według nowych zasad tylko rezydenci Holandii mogą wykupić taką kartę na okres 1 roku. Pozostałe mają datę ważności na 31 dni, więc są prawdopodobnie tańsze. Ceny, które wyżej podałam to oficjalne ceny ze strony internetowej.


Ale, ale! Uważaj na pułapki turystyczne! Niekażde miejsce, które ma w nazwie "muzeum" jest nim w rzeczywistości. Przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że turyści chętnie odwiedzają muzea, dlatego też postanawiają do nazwy swojego biznesu dorzucić to niby niewinne "museum", które w realu jest niczym innym jak typowo turystycznym sklepikiem z toną "pamiątek" po zawyżonych cenach. 


Red Light District (De Wallen) 


photo credit: http://www.iamsterdam.com

Miejsce z pewnością atrakcyjne turystycznie, ciekawe i lekko szokujące. Ulice wypełnione witrynami, w których stoją młode, roznegliżowane kobiety oferujące usługi najstarszego zawodu świata. Uważajcie tutaj na torebki, aparaty i inne cenne rzeczy, ponieważ ze względu na tłumy te ulice to raj dla kieszonkowców. I najważniejsze, nie wolno tu robić zdjęć. Jest to bardzo przestrzegane ze względów bezpieczeństwa dla kobiet tu pracujących (czyt. nagle może pojawić się ktoś, kto zarekwiruje Twój aparat albo zniszczy kartę pamięci). Co ciekawe, w samym środku tej dzielnicy znajduje się najstarszy amsterdamski kościół Oude Kerk. Wyobrażacie sobie taką "profanację"? ;) 

Plac Dam


photo credit: Urban Capture

Serce Amsterdamu. Niezwykle blegany turystycznie plac przed Koninklijk Paleis, czyli Pałacem Królewskim (ale bez króla, Willem-Alexander urzęduje w Hadze). W okolicy znajduje się m.in. Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud, Hotel Krasnopolski, Nieuwe Kerk (kościół w którym odbywają się zaprzysiężenia władców Holandii oraz śluby królewskie) oraz przeróżne sklepy. A przechodząc do sklepów, po drugiej stronie ulicy znajduje się...

De Bijenkorf


Czyli centrum handlowe pełne luksusowych marek takich jak: Armani, Balmain, Dior, Estée Lauder, TOM FORD, Jimmy Choo... Jeśli nie posiadasz środków na zakupy w tym miejscu, możesz do niego wstąpić chociażby, żeby zobaczyć jak wygląda w środku (bo wygląda całkiem imponująco). 





Rembrandtplein



Restauracje, bary, coffeshopy, sklepy, a nawet kluby. Wszystko na jednym placu. Najlepiej dostać się tu tramwajem, który zatrzymuje się w samym sercu Rembrandtplein. 

Leidseplein


photo credit: http://www.holland.com

Czyli kolejne miejsce pełne barów, restauracji i innych atrakcji. Znów, najlepiej dostać się tu tramwajem. W pobliżu znajduje się Heineken Expierience, zabytkowy browar (obecnie muzeum piwa Heineken).

I amsterdam (edit: rok 2019 - napis stąd permamentnie usunięty)


photo credit: hotelben.

Czyli raj dla instagramerów. Słynny napis, na którym zawsze wisi tona ludzi robiących sobie zdjęcia. Zazwyczaj można go spotkać na Museumplein, czyli placu na którym znajdują się 3 najważniejsze muzea wymienione wyżej, ale czasami okazjonalnie zmienia swoje położenie. W zeszłym roku, z okazji goszczenia Euro Pride w Amsterdamie, tęczowy napis znajdował się w centrum, w pobliżu Stadhuis, czyli ratusza. 

Kanały



O Amsterdamie mówi się "Wenecja Północy" i dzieje się tak za sprawą 160 obecnych w mieście kanałów. Trzy najważniejsze powstały jeszcze w XVII wieku i razem noszą wdzięczną nazwę: Grachtengordel (pas kanałów). Kanały, o których mowa to Herengracht (kanał panów), Keizersgracht (kanał cesarza) i Prinsengracht (kanał książęcy). Posiadanie lokali (zarówno mieszkalnych, jak i użytkowych) w tej okolicy świadczy o prestiżu. Dla ciekawostki powiem, że ostatnimi czasy natrafiłam na wynajem mieszkania przy Prinsengracht. Zgadnijcie, jaki był miesięczny koszt? 15 tysięcy euro! Jeśli chodzi o kupno, to ceny mieszkań zaczynają się tutaj od miliona.

Vondelpark




Czyli idealna miejscówka na relaks i odpoczynek od wielkomiejskiej turystyki. Spacer, piknik, przejażdżka rowerem — wszystkie chwyty dozwolone. Chociaż w Amsterdamie jest wiele parków i każdy zachwyca czym innym, na dobry początek (bo liczę, że tu wrócisz;)) Vondelpark jest świetną opcją.

I to by było na tyle. Choć o ciekawych miejscach do sprawdzenia w tym mieście wspomnę jeszcze niejeden raz! Wierzę w to, że poruszając się z punktu do punktu, odkryjesz wiele innych miejsc, które przykują Twoją uwagę. Gdy lądujesz w Amsterdamie któryś raz z rzędu i nie czujesz turystycznej presji zobaczenia wszystkiego, co ciekawe, czasami fajnie jest po prostu usiąść nad kanałem i poczuć klimat tego miejsca. Bez pośpiechu, bez nerwów, że coś nam umyka. ;)

10 komentarze:

Komunikacja miejska w Amsterdamie

5/03/2017 J. Szajba 5 Comments

Komunikacja miejska w Amsterdamie

Poruszanie się transportem publicznym po Amsterdamie jest sprawne, szybkie i wygodne. Wiadomo, że najtańszą i najbardziej praktyczną opcją jest zwiedzanie Amsterdamu rowerem. Nie znaczy to jednak, że z komunikacją miejską jest coś nie tak. Wystarczy tylko poznać kilka bardzo przydatnych informacji.

Po Amsterdamie możemy się poruszać za pomocą:


-tramwajów - najlepsze do poruszania się po centrum, jeżdżą głównymi ulicami w otoczeniu największych atrakcji turystycznych,
-autobusów (zwykłych i nocnych) - najlepszy dojazd do dalszych dzielnic miasta lub miejscowości ościennych,
-metra (głównie naziemne) - również świetna opcja dojazdu do dalszych dzielnic miasta,
-promów - darmowy transport, dzięki niemu możemy w kilka minut dostać się z Centraal Station na drugą stronę rzeki, gdzie znajdują się takie atrakcje jak A'dam Lookout,

3 pierwsze funkcjonują na co dzień w przedziale godzinowym od 6:00 rano do 00:30 w nocy. Autobusy nocne kursują od wymienionej wyżej 00:30 do 7:00 rano. 

Bilety


Komunikacja miejska w Amsterdamie

Podróż każdą z wyżej wymienionych opcji transportu publicznego (oprócz promów, które są darmowe) wymaga posiadania biletu. Jazda na gapę jest możliwa, ale nie należy do najłatwiejszych (i na pewno nie do opłacalnych, biorąc pod uwagę koszty mandatów) opcji. Do autobusów i tramwajów wsiada się zazwyczaj wejściem obok kierowcy i tam też znajduje się czytnik biletów (wysiadamy zazwyczaj podwójnymi drzwiami środkowymi/końcowymi). Wejście i wyjście z metra to bramki, które otwiera się za pomocą biletu. Na większości stacji w pobliżu ów bramek znajdują się pracownicy kontrolujący pasażerów. 


Bilety czasowe

Gdzie kupić: automaty GVB lub miejsca oznaczone jako GVB Tickets & Info.
Cena: 24 godziny -> 7.50, 48 godzin -> 12,50, 72 godziny -> 17.00...
Jak to działa: papierowy bilet wydrukowany z automatu GVB aktywujemy przykładając do czytnika zaraz po wejściu do wybranego przez nas środka transportu i od tego momentu zaczyna się jego ważność.
WAŻNE: Zawsze pamiętaj o zalogowaniu i wylogowaniu biletu przy wejściu i wyjściu. Jeśli tego nie zrobisz, straci on swoją ważność.

OV-chipkaart (anonimowa)


Komunikacja miejska w Amsterdamie
photo credit:http://ov-chipkaart-kopen.nl

Co to jest: elektroniczna karta na którą wpłacamy (za pomocą automatu) środki, które wykorzystujemy na przejazd.
Gdzie kupić: automaty GVB (z napisem OV) lub punkty Info
Cena: 7.50 
Jak to działa: cena za przejazd naliczana jest za kilometr podróży (niestety nie ma uniwersalnej stawki). Przykładowo podróż metrem z Amsterdam Centraal Station na Amsterdam Zuidoost (odległość ok. 10 kilometrów) to koszt ok. 2-3 euro. Posiadając tę kartę, możemy za pośrednictwem automatów aktywować na niej także wyżej wymienione bilety czasowe. Jest to bardzo opłacalna forma podróży dla osób, które zostają na trochę dłużej lub nie zamierzają podróżować transportem publicznym aż tyle, by wyposażać się w bilet okresowy. Z tej karty mogą korzystać różne osoby (ale nie jednocześnie!). 
Ważność karty: 4-5 lat

Wsiadając do autobusu/tramwaju/metra upewnij się, że na Twojej karcie znajdują się wolne środki. Musisz mieć cokolwiek na plusie, żeby móc jechać. Ewentualną minusową kwotę możesz wyrównać przy następnym ładowaniu karty. ZAWSZE przykładaj kartę do czytnika, zarówno przy wejściu, jak i wyjściu!

Spersonalizowana OV-chipkaart


photo credit: http://www.treinreiziger.nl

Opcja dla stałych mieszkańców (z tej karty może korzystać tylko jej właściciel). Za jej pomocą wykupuje się np. bilety miesięczne. Karta ta zawiera nasze dane i zdjęcie. Można ją połączyć ze swoim kontem bankowym (aby automatycznie ładowała określony bilet) lub po prostu regularnie kupować interesujący nas pakiet. W razie zguby/kradzieży możemy taką kartę zablokować. Ceny takich biletów są różne, w zależności od stref, w jakich się mamy zamiar poruszać. Wahają się w granicach 40-80 euro, czasami więcej, zależy co wybierzemy. Ważność: 5 lat.

Przycisk STOP 


Aby wysiąść na konkretnym przystanku autobusowym należy tuż po jego zapowiedzi (przez system) nacisnąć przycisk STOP. W innym wypadku kierowca nie zatrzyma się i pojedzie dalej. Natomiast, jeśli stoimy na przystanku i chcemy zatrzymać jadący autobus, wystarczy machnąć na niego ręką, tak by kierowca zdążył to zauważyć. Bez tego kierowca uzna, że nie jesteśmy zainteresowani tym konkretnym autobusem i pojedzie dalej. 

A może ktoś z Was był już w Amsterdamie? :)


5 komentarze:

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?

4/30/2017 J. Szajba 3 Comments

 Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?


Kiedy przyjechałam po raz pierwszy do Amsterdamu, pierwszym co mnie spotkało był pewien dźwięk. Niezwykle głośny drażniący ucho dźwięk. Dzwonka od roweru. O ile w Polsce nie wywołałoby to na mnie szczególnego wrażenia, o tyle tutaj, gdy odwróciłam się za siebie, ujrzałam co najmniej dziesięciu zdenerwowanych moją obecnością na drodze rowerzystów.
Przez pierwsze wizyty w tym mieście liczba ludzi jeżdżących rowerami zdecydowanie mnie przerastała. Wręcz celowo unikałam tych ulic, w których jest ich zatrzęsienie (co nie było łatwe). Miałam wrażenie, że gdziekolwiek bym się nie zatrzymała, choćby popatrzeć na zapierające dech w piersiach widoki za dosłownie pół sekundy wyrywał mnie z letargu kolejny dzwonek, wykrzyczane „Let op!” albo po prostu zmierzający prosto na mnie rower z człowiekiem w gratisie.

Mimo tego, do wszystkiego można się przyzwyczaić, nie stresuje mnie już tak nieustanna obecność innych rowerzystów, a korzyści, jakie przynosi posiadanie roweru w tym mieście (zwłaszcza finansowe i czasowe) zdecydowanie zasługują na zniesienie tych początkowych niedogodności.

No to co z tym rowerem?


O tym, że na terenie Amsterdamu funkcjonują wypożyczalnie rowerów wspominać nie będę, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie wypożyczałby roweru (mieszkając tutaj, dla turystów jest to świetna opcja), za który rozliczałby się co do godziny, ryzykując przy tym jego kradzież (co można potraktować jako chrzest w tym mieście, wystarczy spojrzeć na te wszystkie ważące tonę zabezpieczenia, którymi przymocowane są rowery).

Pierwszym i jednocześnie najlepszym miejscem jest Facebook, a dokładnie grupy dyskusyjne. Grupę, którą mogę polecić z całego serca i o której jeszcze nie raz wspomnę jest ISN Amsterdam Online Market. Możecie tutaj znaleźć dosłownie wszystko, a w tym wszystkim właśnie rower. A oto dowód:

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?

Handel w tej grupie wygląda dokładnie tak samo, jak na jakiejkolwiek fejsbukowej giełdzie w polskich miastach. Piszecie wiadomość do wystawiającego, umawiacie się na obejrzenie/zakup w określonych (przez niego lub was) miejscach w Amsterdamie, a później odbieracie to, co wasze. Ceny rowerów są tutaj uzależnione od wielu czynników (tego, czy jest markowy, czy był kupiony w sklepie, czy jest rowerem z drugiej ręki, czy to rower damski, czy męski, czy posiada przerzutki lub hamulec itd.). Jeśli mowa o przerzutkach, nie są one AŻ tak koniecznie, ponieważ Holandia to kraj płaski jak naleśnik, więc nie ma tu mowy o wjeżdżaniu na górki i pagórki tak jak podczas wycieczek rowerowych w Polsce.

Drugie miejsce to holenderskie Allegro, czyli Marktplaats. Jedynym mankamentem tej strony jest właśnie fakt, iż jest ona w całości po holendersku. Jednak żyjemy w dobie internetu, mamy w zasięgu translator, tak więc i z takimi zakupami powinniśmy dać sobie radę. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę fiets (rower) lub tweedehands fiets (używany rower) i przeszukać obecne tam oferty. Oferty są tu licytowane, ale możecie czasami zastrzec pierwokup (jeśli wystawiający uzna, że chce wam coś sprzedać od razu). Kolejny podobny serwis to Speurders lub Marktnet. Oprócz tego możecie też udać się na stronę 2dehands.be, która działa bardzo podobnie z tym że jest serwisem belgijskim, więc to opcja dla tych z was, którzy przesiadują blisko granicy.

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?


Kolejnym wyjściem jest udanie się do komisu rowerowego lub po prostu komisu, czyli Kringloop Winkels, w których oprócz rowerów możecie znaleźć wiele innych rzeczy "z drugiej ręki", które wbrew pozorom są utrzymane w bardzo dobrym stanie. Listę sklepów Kringloop znajdziecie pod tym adresem, przykładowo wyszukałam te obecne w Amsterdamie -> klik. 

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?
photo credit:http://www.travelandlifestylediaries.com


Oczywiście możecie wybrać opcję zakupu całkowicie nowego roweru, jednak odradzałabym takie wydatki, chociażby za względu na potencjalną kradzież. Nowy rower to koszt kilkuset euro, poza tym przyciąga on znacznie bardziej wzrok na tle zdezelowanych hipsterskich retro holenderek, którymi poruszają się na co dzień mieszkańcy Amsterdamu. No, chyba że nie planujecie go nigdzie zostawiać, wtedy śmiało możecie wydać większą kwotę, jeśli odczuwacie takową potrzebę.

Niezbędne akcesoria rowerowe


Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?

Wszelkie akcesoria dostaniecie w sklepach takich jak: Zeeman, Blokker, Xenos, Action. 

-lampy - obowiązkowo, za brak oświetlenia po zmroku możecie dostać mandat (ok. 50 euro), nie jest to duży wydatek, możecie je kupić za mniej niż 5 euro.
-zamek - Holendrzy bardzo często używają czegoś w rodzaju blokady na koło, jednak nie należy to ani do tanich rzeczy, ani do łatwych w montażu, dlatego, jeśli nie wydałeś kilku stówek na swój środek transportu, możesz spokojnie zainwestować w gruby, ciężki łańcuch, którym przymocujesz rower do stojaka/mostu/czegokolwiek. Zapomnij o popularnych w Polsce kolorowych linkach, to żadna ochrona.
-dzwonek - obowiązkowo (!), nie bój się go używać, ułatwisz tym życie sobie, jak i pieszym.
-koszyk, torba na koło lub bagażnik - o przydatności tych elementów chyba nie muszę wspominać, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi poruszanie się po mieście/dojeżdżanie do pracy/szkoły itd.

Co sądzicie o popularności rowerów w Amsterdamie? 


3 komentarze:

Jak to jest z tym ziołem?

4/28/2017 J. Szajba 0 Comments


Nie oszukujmy się. Choćby nie wiem jak starano się to zmienić, wciąż wielu jako jedyną atrakcję w Holandii widzi palenie na legalu. Porozmawiajmy zatem o słynnym 420.

Mimo swojej legalności marihuana w Holandii jest wciąż traktowana jako narkotyk, dokładnie rekreacyjny. Tak więc istniejąca na terenie państwa polityka narkotykowa obejmuje także miękkie narkotyki.

4 główne cele holenderskiej polityki antynarkotykowej


-zapobieganie używaniu narkotyków rekreacyjnych oraz leczenie uzależnień z nimi związanych,
-zmniejszenie szkody dla użytkowników narkotyków rekreacyjnych,
-zwalczanie produkcji i handlu narkotykami rekreacyjnymi,
-zadbanie o to, by palacze nie stanowili uciążliwości dla społeczeństwa (zakłócanie porządku publicznego i bezpieczeństwa w sąsiedztwie).*

*tzn. są miejsca w Holandii, w których palić nie wolno -> bary, restauracje, kluby nocne, (niektóre lokale na to zezwalają, poznasz to po szyldach "smoking & drinking inside").
Naturalnie, palenie w hotelach, hostelach, a nawet na balkonach bloków mieszkalnych też znajduje się na tej liście.

Czy zatem palenie na ulicy jest legalne?


Tak, jednak nie jest zachowaniem pożądanym. Spodziewaj się zatem tego, że ktoś może (a nawet całkiem pewne, że tak będzie) zwrócić Ci uwagę. Policjanci nie ukarzą Cię w żaden sposób, ale na 100% upomną. Sytuacja w parkach wygląda podobnie. Po prostu szanuj innych, nie wszyscy chcą spędzać czas na łonie natury tonąc w dymie. 

Kupno, sprzedaż, coffeshopy



Niderlandzkie podejście do marihuany to przeciwieństwo restrykcyjnego zakazu spożywania. Ich sposób na radzenie sobie z palaczami to m.in. zapewnienie bezpiecznego środowiska dla obu stron (palących i niepalących). Według holenderskiego prawa sprzedaż jest nielegalna, ale nie podlegająca karze. Prawo do tego procederu mają tylko coffeshopy, jeśli spełniają określone warunki:

-nie reklamują się,
-nie sprzedają w lokalu twardych narkotyków (są one całkowicie nielegalne),
-nie sprzedają towaru osobom poniżej 18 roku życia (bardzo przestrzegana zasada, wylegitymowanie w coffiku to standard),
-nie sprzedają większej ilości niż 5 gram dziennie na jedną osobę (chroni to przed hurtowymi zakupami w celu eksportu),
-nie zakłócają porządku publicznego (czyt. kontrolują zachowanie swoich klientów).

Jak kupić, jakie są ceny, skąd wziąć sprzęt?



Pójść do coffeshopu, pokazać dowód i poprosić o menu. Tak jak napisałam wyżej coffeshopy obejmuje zakaz reklamy, więc nie zobaczycie (raczej) wywieszonych na szybach lokalu rozpisek "co, gdzie, za ile". Jeśli jesteście totalnie zieloni (hehe) możecie poprosić sprzedawcę o radę. Wyjaśnijcie wtedy dokładnie, czego oczekujecie (czy chcecie się zrelaksować, pobudzić, szybciej zasnąć itp.), żebyście byli w pełni zadowoleni. Możecie także poprosić o powąchanie interesującej was odmiany. 


Ceny są różne, (tak jak to bywa z barami i alkoholem), ale zazwyczaj wahają się w granicach 7-12 euro za gram (renomowane lokale (np. Bulldog) mogą żądać wyższych cen). W większości przypadków, im gram jest droższy tym mocniejszy cannabis. Dla nieświadomych, gram zioła to całkiem mała ilość (haszysz jest jeszcze mniejszy), ale jeśli nie jesteś wprawionym palaczem, gram powinien Ci wystarczyć nawet na kilka razy. 

Bletki, owijki, lufki, młynki, filtry, cokolwiek tylko sobie zażyczysz możesz kupić między innymi w tzw. suwenirach, czyli sklepach z pamiątkami (a tak naprawdę sklepach ze wszystkim). W niektórych coffeshopach możesz dostać darmowe bibułki albo po prostu skorzystać z uprzejmości pozostałych klientów.

Co poza paleniem można robić/dostać w coffeshopie?


Przede wszystkim, jak sama nazwa wskazuje - kawę. Ale także marihuanininowe brownies, ciasteczka (tzw. space cookies), herbaty, soki, batoniki itd. Natomiast, to czego nie kupisz w coffeshopie to alkohol. Jest to uregulowane prawem, które ogranicza spożywanie marihuany i alkoholu jednocześnie.
Poza tym, coffeshopy mają zazwyczaj za zadanie "robić klimat", więc możecie tam słuchać dobrej muzyki, rozsiąść się wygodnie na kanapie czy fotelu albo pobujać na huśtawce, jak w Resinie: 



Ciekawostka na koniec, czyli Wietpas - weed pass 



Każda gmina w Holandii ma swoje własne zasady, jeśli chodzi o palenie. Są miejsca na mapie, w których obowiązuje zakaz wstępu do coffeshopów dla turystów. Prawo to obowiązuje m.in. na terenach Zelandii, Brabancji Północnej i Limburgii. Wietpas to przepustka, taki karnet na palenie dla Holendrów. Co ciekawe, prawo to planowo miało obowiązywać cały kraj, jednak po wprowadzeniu tych regulacji w południowej części Holandii odnotowano przyrost dilerki i spadek turystyki, dlatego też zbuntowana północ (w tym naturalnie Amsterdam), póki co znajduje się poza tym prawem. Jednakże coraz rzadziej wydaje się licencje na otwieranie nowych coffeshopów, a coraz częściej zamyka się te już działające.


A może byłeś już w Holandii i zdążyłeś zapalić swojego pierwszego (legalnego) jointa? ;)



0 komentarze: