Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?

4/30/2017 J. Szajba 3 Comments

 Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?


Kiedy przyjechałam po raz pierwszy do Amsterdamu, pierwszym co mnie spotkało był pewien dźwięk. Niezwykle głośny drażniący ucho dźwięk. Dzwonka od roweru. O ile w Polsce nie wywołałoby to na mnie szczególnego wrażenia, o tyle tutaj, gdy odwróciłam się za siebie, ujrzałam co najmniej dziesięciu zdenerwowanych moją obecnością na drodze rowerzystów.
Przez pierwsze wizyty w tym mieście liczba ludzi jeżdżących rowerami zdecydowanie mnie przerastała. Wręcz celowo unikałam tych ulic, w których jest ich zatrzęsienie (co nie było łatwe). Miałam wrażenie, że gdziekolwiek bym się nie zatrzymała, choćby popatrzeć na zapierające dech w piersiach widoki za dosłownie pół sekundy wyrywał mnie z letargu kolejny dzwonek, wykrzyczane „Let op!” albo po prostu zmierzający prosto na mnie rower z człowiekiem w gratisie.

Mimo tego, do wszystkiego można się przyzwyczaić, nie stresuje mnie już tak nieustanna obecność innych rowerzystów, a korzyści, jakie przynosi posiadanie roweru w tym mieście (zwłaszcza finansowe i czasowe) zdecydowanie zasługują na zniesienie tych początkowych niedogodności.

No to co z tym rowerem?


O tym, że na terenie Amsterdamu funkcjonują wypożyczalnie rowerów wspominać nie będę, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie wypożyczałby roweru (mieszkając tutaj, dla turystów jest to świetna opcja), za który rozliczałby się co do godziny, ryzykując przy tym jego kradzież (co można potraktować jako chrzest w tym mieście, wystarczy spojrzeć na te wszystkie ważące tonę zabezpieczenia, którymi przymocowane są rowery).

Pierwszym i jednocześnie najlepszym miejscem jest Facebook, a dokładnie grupy dyskusyjne. Grupę, którą mogę polecić z całego serca i o której jeszcze nie raz wspomnę jest ISN Amsterdam Online Market. Możecie tutaj znaleźć dosłownie wszystko, a w tym wszystkim właśnie rower. A oto dowód:

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?

Handel w tej grupie wygląda dokładnie tak samo, jak na jakiejkolwiek fejsbukowej giełdzie w polskich miastach. Piszecie wiadomość do wystawiającego, umawiacie się na obejrzenie/zakup w określonych (przez niego lub was) miejscach w Amsterdamie, a później odbieracie to, co wasze. Ceny rowerów są tutaj uzależnione od wielu czynników (tego, czy jest markowy, czy był kupiony w sklepie, czy jest rowerem z drugiej ręki, czy to rower damski, czy męski, czy posiada przerzutki lub hamulec itd.). Jeśli mowa o przerzutkach, nie są one AŻ tak koniecznie, ponieważ Holandia to kraj płaski jak naleśnik, więc nie ma tu mowy o wjeżdżaniu na górki i pagórki tak jak podczas wycieczek rowerowych w Polsce.

Drugie miejsce to holenderskie Allegro, czyli Marktplaats. Jedynym mankamentem tej strony jest właśnie fakt, iż jest ona w całości po holendersku. Jednak żyjemy w dobie internetu, mamy w zasięgu translator, tak więc i z takimi zakupami powinniśmy dać sobie radę. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę fiets (rower) lub tweedehands fiets (używany rower) i przeszukać obecne tam oferty. Oferty są tu licytowane, ale możecie czasami zastrzec pierwokup (jeśli wystawiający uzna, że chce wam coś sprzedać od razu). Kolejny podobny serwis to Speurders lub Marktnet. Oprócz tego możecie też udać się na stronę 2dehands.be, która działa bardzo podobnie z tym że jest serwisem belgijskim, więc to opcja dla tych z was, którzy przesiadują blisko granicy.

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?


Kolejnym wyjściem jest udanie się do komisu rowerowego lub po prostu komisu, czyli Kringloop Winkels, w których oprócz rowerów możecie znaleźć wiele innych rzeczy "z drugiej ręki", które wbrew pozorom są utrzymane w bardzo dobrym stanie. Listę sklepów Kringloop znajdziecie pod tym adresem, przykładowo wyszukałam te obecne w Amsterdamie -> klik. 

Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?
photo credit:http://www.travelandlifestylediaries.com


Oczywiście możecie wybrać opcję zakupu całkowicie nowego roweru, jednak odradzałabym takie wydatki, chociażby za względu na potencjalną kradzież. Nowy rower to koszt kilkuset euro, poza tym przyciąga on znacznie bardziej wzrok na tle zdezelowanych hipsterskich retro holenderek, którymi poruszają się na co dzień mieszkańcy Amsterdamu. No, chyba że nie planujecie go nigdzie zostawiać, wtedy śmiało możecie wydać większą kwotę, jeśli odczuwacie takową potrzebę.

Niezbędne akcesoria rowerowe


Gdzie kupić (tanio) rower w Amsterdamie?

Wszelkie akcesoria dostaniecie w sklepach takich jak: Zeeman, Blokker, Xenos, Action. 

-lampy - obowiązkowo, za brak oświetlenia po zmroku możecie dostać mandat (ok. 50 euro), nie jest to duży wydatek, możecie je kupić za mniej niż 5 euro.
-zamek - Holendrzy bardzo często używają czegoś w rodzaju blokady na koło, jednak nie należy to ani do tanich rzeczy, ani do łatwych w montażu, dlatego, jeśli nie wydałeś kilku stówek na swój środek transportu, możesz spokojnie zainwestować w gruby, ciężki łańcuch, którym przymocujesz rower do stojaka/mostu/czegokolwiek. Zapomnij o popularnych w Polsce kolorowych linkach, to żadna ochrona.
-dzwonek - obowiązkowo (!), nie bój się go używać, ułatwisz tym życie sobie, jak i pieszym.
-koszyk, torba na koło lub bagażnik - o przydatności tych elementów chyba nie muszę wspominać, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi poruszanie się po mieście/dojeżdżanie do pracy/szkoły itd.

Co sądzicie o popularności rowerów w Amsterdamie? 


3 komentarze:

Jak to jest z tym ziołem?

4/28/2017 J. Szajba 0 Comments


Nie oszukujmy się. Choćby nie wiem jak starano się to zmienić, wciąż wielu jako jedyną atrakcję w Holandii widzi palenie na legalu. Porozmawiajmy zatem o słynnym 420.

Mimo swojej legalności marihuana w Holandii jest wciąż traktowana jako narkotyk, dokładnie rekreacyjny. Tak więc istniejąca na terenie państwa polityka narkotykowa obejmuje także miękkie narkotyki.

4 główne cele holenderskiej polityki antynarkotykowej


-zapobieganie używaniu narkotyków rekreacyjnych oraz leczenie uzależnień z nimi związanych,
-zmniejszenie szkody dla użytkowników narkotyków rekreacyjnych,
-zwalczanie produkcji i handlu narkotykami rekreacyjnymi,
-zadbanie o to, by palacze nie stanowili uciążliwości dla społeczeństwa (zakłócanie porządku publicznego i bezpieczeństwa w sąsiedztwie).*

*tzn. są miejsca w Holandii, w których palić nie wolno -> bary, restauracje, kluby nocne, (niektóre lokale na to zezwalają, poznasz to po szyldach "smoking & drinking inside").
Naturalnie, palenie w hotelach, hostelach, a nawet na balkonach bloków mieszkalnych też znajduje się na tej liście.

Czy zatem palenie na ulicy jest legalne?


Tak, jednak nie jest zachowaniem pożądanym. Spodziewaj się zatem tego, że ktoś może (a nawet całkiem pewne, że tak będzie) zwrócić Ci uwagę. Policjanci nie ukarzą Cię w żaden sposób, ale na 100% upomną. Sytuacja w parkach wygląda podobnie. Po prostu szanuj innych, nie wszyscy chcą spędzać czas na łonie natury tonąc w dymie. 

Kupno, sprzedaż, coffeshopy



Niderlandzkie podejście do marihuany to przeciwieństwo restrykcyjnego zakazu spożywania. Ich sposób na radzenie sobie z palaczami to m.in. zapewnienie bezpiecznego środowiska dla obu stron (palących i niepalących). Według holenderskiego prawa sprzedaż jest nielegalna, ale nie podlegająca karze. Prawo do tego procederu mają tylko coffeshopy, jeśli spełniają określone warunki:

-nie reklamują się,
-nie sprzedają w lokalu twardych narkotyków (są one całkowicie nielegalne),
-nie sprzedają towaru osobom poniżej 18 roku życia (bardzo przestrzegana zasada, wylegitymowanie w coffiku to standard),
-nie sprzedają większej ilości niż 5 gram dziennie na jedną osobę (chroni to przed hurtowymi zakupami w celu eksportu),
-nie zakłócają porządku publicznego (czyt. kontrolują zachowanie swoich klientów).

Jak kupić, jakie są ceny, skąd wziąć sprzęt?



Pójść do coffeshopu, pokazać dowód i poprosić o menu. Tak jak napisałam wyżej coffeshopy obejmuje zakaz reklamy, więc nie zobaczycie (raczej) wywieszonych na szybach lokalu rozpisek "co, gdzie, za ile". Jeśli jesteście totalnie zieloni (hehe) możecie poprosić sprzedawcę o radę. Wyjaśnijcie wtedy dokładnie, czego oczekujecie (czy chcecie się zrelaksować, pobudzić, szybciej zasnąć itp.), żebyście byli w pełni zadowoleni. Możecie także poprosić o powąchanie interesującej was odmiany. 


Ceny są różne, (tak jak to bywa z barami i alkoholem), ale zazwyczaj wahają się w granicach 7-12 euro za gram (renomowane lokale (np. Bulldog) mogą żądać wyższych cen). W większości przypadków, im gram jest droższy tym mocniejszy cannabis. Dla nieświadomych, gram zioła to całkiem mała ilość (haszysz jest jeszcze mniejszy), ale jeśli nie jesteś wprawionym palaczem, gram powinien Ci wystarczyć nawet na kilka razy. 

Bletki, owijki, lufki, młynki, filtry, cokolwiek tylko sobie zażyczysz możesz kupić między innymi w tzw. suwenirach, czyli sklepach z pamiątkami (a tak naprawdę sklepach ze wszystkim). W niektórych coffeshopach możesz dostać darmowe bibułki albo po prostu skorzystać z uprzejmości pozostałych klientów.

Co poza paleniem można robić/dostać w coffeshopie?


Przede wszystkim, jak sama nazwa wskazuje - kawę. Ale także marihuanininowe brownies, ciasteczka (tzw. space cookies), herbaty, soki, batoniki itd. Natomiast, to czego nie kupisz w coffeshopie to alkohol. Jest to uregulowane prawem, które ogranicza spożywanie marihuany i alkoholu jednocześnie.
Poza tym, coffeshopy mają zazwyczaj za zadanie "robić klimat", więc możecie tam słuchać dobrej muzyki, rozsiąść się wygodnie na kanapie czy fotelu albo pobujać na huśtawce, jak w Resinie: 



Ciekawostka na koniec, czyli Wietpas - weed pass 



Każda gmina w Holandii ma swoje własne zasady, jeśli chodzi o palenie. Są miejsca na mapie, w których obowiązuje zakaz wstępu do coffeshopów dla turystów. Prawo to obowiązuje m.in. na terenach Zelandii, Brabancji Północnej i Limburgii. Wietpas to przepustka, taki karnet na palenie dla Holendrów. Co ciekawe, prawo to planowo miało obowiązywać cały kraj, jednak po wprowadzeniu tych regulacji w południowej części Holandii odnotowano przyrost dilerki i spadek turystyki, dlatego też zbuntowana północ (w tym naturalnie Amsterdam), póki co znajduje się poza tym prawem. Jednakże coraz rzadziej wydaje się licencje na otwieranie nowych coffeshopów, a coraz częściej zamyka się te już działające.


A może byłeś już w Holandii i zdążyłeś zapalić swojego pierwszego (legalnego) jointa? ;)



0 komentarze: